Kiedy większość ludzi słyszy słowo „współpraca”, na myśl przychodzą im strategiczne seminaria biznesowe na poziomie C. To nieporadne określenie opisujące prostą rzeczywistość: konkurenci współpracują dla wspólnego dobra. Jednak ta koncepcja nie narodziła się w salach konferencyjnych. Zaczęło się na molo.
Jeśli widziałeś film W porcie, zapamiętasz Marlona Brando jako boksera biorącego udział w strajku dokerów w latach 50. XX wieku. Obraz jest ciężki. Człowiek na haku. Praca fizyczna. Chaos.
Dziś przeniesieni jesteśmy do nowoczesnego portu. Te haki nie są już widoczne. Prawie nie widać pracowników portu. To, co widzicie, to rewolucja kontenerowa.
W 1955 roku Malcolm McLean, przedsiębiorca zajmujący się transportem ciężarowym w Karolinie Północnej, wpadł na niezwykle prosty pomysł. Zamiast zatrudniać dziesiątki pracowników do ręcznego pakowania pudeł o różnych rozmiarach i kształtach, zaproponował umieszczenie wszystkiego w jednym gigantycznym, ustandaryzowanym metalowym pudełku. Pudełka te są trwałe. Są zjednoczeni. Wystarczy użyć dźwigu, aby przenieść je z ciężarówki na statek, a następnie na inną ciężarówkę.
W rezultacie handel światowy uległ zasadniczym zmianom.
Dlaczego ma to związek z historią Wi-Fi? Ponieważ rozwój Internetu bezprzewodowego odzwierciedla rozwój kontenerów. Obydwa kierunki odniosły sukces dzięki współpracy.
Kiedy McLean zdał sobie z tego sprawę, nie opatentował swojej koncepcji. Nie próbował narzucać swoich standardów. Zdał sobie sprawę, że ten pomysł zadziała tylko wtedy, gdy wszyscy się przyłączą. Wolumen handlu wzrośnie, jeśli branża przyjmie międzynarodowe standardy dotyczące wielkości kontenerów. Oczywiście na tym skorzystają także jego konkurenci. Ale on sam zwycięży. Pracownicy portowi również ponieśli szkody uboczne.
Podobnie jest z częstotliwościami radiowymi.
Wszystko zaczęło się w 1985 roku. Inżynierowie Federalnej Komisji Łączności (FCC) starali się udostępnić przedsiębiorstwom niewykorzystane pasma widma bezprzewodowego. Tradycyjne audycje radiowe i telewizyjne nie korzystają z tych pasm częstotliwości. Dostawcy mają tendencję do opracowywania własnych metod wykorzystania tej przepustowości.
Ale jest problem. Nie ma sensu opracowywać urządzenia, jeśli marka nie zgadza się z innymi markami.
W 1988 roku grupa firm technologicznych utworzyła komitet w celu opracowania standardów branżowych. Proces był mylący. Osiągnięcie porozumienia przez wszystkie strony zajęło prawie 10 lat debat. Wreszcie w 1997 roku opublikowano pierwszy standard.
Dwa lata później standardy zostały doprecyzowane. Firmy rozpoczęły produkcję kompatybilnych urządzeń. Ale potrzebowali imion.
Zatrudniono firmę zajmującą się brandingiem. Odrzucili opcję szybkości flanki. Odrzucili opcję „Ważki”. Wybrali „WiFi”.
To jest jak hi-fi. Stowarzyszenie przypomina konsumentom, że każdą płytę CD można odtworzyć na dowolnym odtwarzaczu, niezależnie od producenta. Nazwa utknęła.
Dwadzieścia lat później kable Ethernet stają się przestarzałe. Podobnie jak w przypadku dokerów w przeszłości, ich liczba maleje. Jednak przy mniejszej liczbie kabli wykorzystanie Internetu wzrosło dramatycznie. Tak często korzystamy z urządzeń bezprzewodowych, że nasze nawyki użytkowania często przekraczają limity naszych planów transmisji danych.
Gdzie więc można uzyskać darmowy, bezprzewodowy internet?
10: Zaparkuj
Przepaść cyfrowa w krajach bałtyckich
Naturalny opór wobec technologii cyfrowej nie ogranicza się do Ameryki Północnej. Właśnie przenieśliśmy się na północ.
Zupełnie inaczej podchodzą do łączności kraje bałtyckie (Estonia, Łotwa i Litwa). Podczas gdy cały świat zastanawia się, czy warto przenosić Internet „do lasu”, te kraje planują wyłożyć go „na wierzchu” natury.
Estonia jest niekwestionowanym liderem w dziedzinie e-administracji, spychając infrastrukturę cyfrową w najodleglejsze zakątki. Dlaczego? Bo w 1,3-milionowym kraju każde połączenie ma znaczenie.
Estonia jest pionierem. Rząd postrzega Internet jako dobro publiczne, takie jak woda i prąd. Jeśli masz sygnał, możesz korzystać ze wszystkich usług. Na obszarach wiejskich oznacza to kable światłowodowe biegnące przez stare lasy brzozowe. Oznacza to, że możesz złożyć zeznanie podatkowe, sprawdzić informacje o stanie zdrowia i głosować cyfrowo, siedząc na pniu drzewa w parku narodowym.
Czy to raj dla wędrowców? Prawdopodobnie nie. Ale dla tych, którzy chcą całkowicie odejść od sieci, jest to koszmar.
Łotwa i Litwa również podążają tą drogą, choć w mniejszym stopniu. Łotwa koncentruje się na dostępie do łączy szerokopasmowych na obszarach wiejskich, aby zapobiec drenażowi mózgów. Jeśli młodzi ludzie nie mają w swoim rodzinnym mieście dostępu do szybkiego Internetu, wyjeżdżają. Dlatego kładą rury. Wynik? Zrelaksuj się w Parku Narodowym Gauja i obejrzyj Netflix.
Tu nie chodzi o „zanieczyszczanie” natury memami. Chodzi o przetrwanie finansowe. Kraje bałtyckie rozumieją, że jeśli nie zapewnią nowoczesnej infrastruktury, staną się nieistotne.
Kontrast jest oczywisty.
W Kanadzie i USA toczy się debata moralna na temat czy powinniśmy ożywiać środowiska miejskie.
W krajach bałtyckich prawdziwym pytaniem jest, jak udostępnić dzikie miejsca, zachowując jednocześnie rentowność gospodarczą.
Odpowiedź jest prosta. Zabierz ze sobą własne Wi-Fi. Wtedy zobaczysz, co ludzie z tym zrobią.
Niektórzy robią sobie selfie. Inni po prostu czytają książki i decydują się ich nie publikować, choć wiedzą, że mogliby to zrobić. Swoboda odłączania się jest cenna tylko wtedy, gdy masz możliwość nawiązania połączenia.
To jest nowy dziki. To nie jest cisza. To wybór.
Dla podróżników znających się na technologii jest to najlepsza oferta.
Osiągnięto limit danych. Operatorzy grożą zmniejszeniem Twojej prędkości do prędkości dial-up lub pobraniem większej kwoty pieniędzy. Nie panikować. Podróż do krajów bałtyckich.
Nawet po upadku Związku Radzieckiego i zakończeniu zimnej wojny kraje te nie odizolowały się. W XXI wiek weszli z agresywną szybkością. Region jest wzorem infrastruktury cyfrowej.
Aby go znaleźć, udaj się na północny zachód od Polski.
Szybkość publicznej sieci Wi-Fi na Litwie
Często mówi się, że Litwa ma najszybszą publiczną sieć Wi-Fi na świecie. Nie chodzi tylko o dostęp. Chodzi o prędkość. W większości zachodnich miast możesz przesyłać strumieniowo filmy, pobierać pliki i pracować bez problemów z opóźnieniami.
Bezpłatna sieć hotspotów na Łotwie
Łotwa idzie dalej. Robią więcej, niż tylko budują szybkie sieci. Tworzą darmowe. W 2013 roku firma telekomunikacyjna Lattelecom zainstalowała na terenie całego kraju ponad 2000 punktów bezpłatnego Wi-Fi.
Cena za to jest minimalna. Za każdą godzinę użytkowania zostaną wyświetlone dwie 15-sekundowe reklamy. A teraz wróciłeś na Twittera.
Odzwierciedla to szerszą zmianę kulturową. Łotysze cenią komunikację ponad wszystko. Jak wynika z badań opinii publicznej, co piąty mieszkaniec jest skłonny zrezygnować z deseru lub alkoholu w zamian za darmowy internet. To nie jest mała grupa. Taka jest psychologia większości ludzi.
Estonia: Internet jest prawem człowieka
Estonia idzie o krok dalej. Zapewniają nie tylko zasięg. Twierdzą, że jest to prawo człowieka.
W estońskiej mentalności nie ma „martwych stref”. Do sieci podłączone są odległe plaże, gęste lasy i odizolowane wioski. To nie jest luksus. To jest usługa publiczna.
To kraj, w którym narodził się Skype i Hotmail. Rozumieją wartość globalnych powiązań. Stworzyli infrastrukturę dla tej innowacji.
8: Autobusy
Pamiętasz prędkość? Keanu Reeves był wtedy tylko policjantem. Sandra Bullock nie była jeszcze sławna. Sprawa była prosta. Die Hard w autobusie. Nie trzeba pamiętać filmu „Szklana pułapka”. Tylko uważaj na autobus. Dennis Hopper gra zuchwałego byłego pracownika miasta, który wysadza pojazd, jeśli jego prędkość spadnie poniżej 55 mil na godzinę. Motyw? Emerytury. Albo coś w tym rodzaju. To prawie nie ma znaczenia. Reżysera wyraźnie bardziej interesują eksplozje niż logika.
Teraz najważniejsze pytanie brzmi: czy najnowszy postęp technologiczny sprawił, że „szybkość” stała się całkowicie przestarzała? Odpowiedź brzmi: tak. Wi-Fi jest winne.
Darmowe Wi-Fi w autobusach miejskich to nie tylko futurystyczna koncepcja. On już tu jest.
W grudniu 2014 r. 180 autobusów Golden Gate Transit zaczęło zapewniać bezpłatne połączenia na całym obszarze obsługi. Obejmuje to hrabstwa San Francisco, Santa Rosa i zachodnie hrabstwa Contra Costa.
„Prędkość” może być kompatybilna z Wi-Fi, jeśli fabuła jest wystarczająco absurdalna.
Los Angeles również nad tym pracuje. Do połowy 2016 r. w Nowym Jorku pojawi się ponad 2000 nowych autobusów z bezpłatnym Wi-Fi. Dodają nawet porty ładowania USB.
Na przykład Kansas City, Minneapolis, Atlanta, Montreal, Toronto i Vancouver uczestniczą w programie WiFi Express.
Więc prędkość? Czy ten film jest kompatybilny ze współczesną komunikacją? Może. Jeśli scenariusz opiera się na tak absurdalnych założeniach, prawdopodobne jest, że ekipa produkcyjna, której nie zależy na autentyczności, wymyśli cyfrowych piratów dysponujących umiejętnościami hakerskimi, pozwalającymi na zdalne wyłączanie mobilnych hotspotów. I zrujnować wszystkim dzień.
7: Pociągi
Jeśli autobusy mogą być wyposażone w Wi-Fi, to pociągi również. To jest prosta logika. Tory kolejowe były XIX-wiecznym „internetowym” kanałem komunikacyjnym. Nic więc dziwnego, że nowoczesne systemy kolejowe w Europie i Ameryce Północnej oferują bezpłatny bezprzewodowy dostęp do Internetu. Tworzą pomost pomiędzy fizycznym ruchem a cyfrową obecnością.
W Indiach proces ten znacznie przyspieszył w styczniu 2016 roku. Google uruchomił jeden z największych na świecie projektów publicznych Wi-Fi. Cel? Zapewnij bezpłatny dostęp do Internetu na ponad 400 stacjach kolejowych w całym kraju. Wielu pasażerów jest już podłączonych.
Pociągi jeżdżą nie tylko po terenach otwartych. Chodzą także pod ziemią. Weźmy na przykład Nowy Jork lub Wielkie Jabłko. MTA wzmacnia tam swoje więzi. Do końca 2016 roku planują zwiększyć liczbę stacji metra wyposażonych w Wi-Fi ze 140 do 277. To znaczący krok w rozwoju infrastruktury.
Potem przychodzi reszta globalnej sieci metra. Wi-Fi jest dostępne w całym londyńskim metrze (znanym również jako The Tube). Tego można się spodziewać po najstarszym podziemnym systemie na świecie. Paryż również oferuje to połączenie. Usługa ta jest dostępna na wybranych stacjach w Toronto i Montrealu. Jeśli jednak naprawdę chcesz zobaczyć zaawansowane technologicznie, połączone z siecią metro, udaj się do Seulu. Mają to doskonale dostrojone. Wi-Fi nie jest najważniejszą innowacją poprawiającą transport.
Pomyśl, jak to zmienia fabułę. Jak to wszystko wpływa na rozwój fabuły filmu „Zdobycie pociągu nr 123”? Pamiętacie Waltera Matthau? Na długo zanim stał się „wściekłym starcem”, był wściekłym policjantem nowojorskim w średnim wieku. Miał do czynienia z grupą nikczemnych porywaczy, którzy porwali pociąg metra. W dzisiejszym świecie nagrania chaosu mogą blokować pasażerom przesyłanie strumieniowe wideo przedstawiającego chaos, a zakładnicy korzystają z Wi-Fi w metrze, aby wezwać posiłki. Kiedy wszyscy są połączeni, stawka się zmienia.
6: Łódź podwodna
Podwodny Internet: rozwiązanie akustyczne firmy Subnero
Fale radiowe szybko zanikają pod wodą. Dlatego zwykłe Wi-Fi nie nadaje się do eksploracji głębin morskich. Jeśli spotkasz kałamarnicę olbrzymią, nie możesz po prostu opublikować zdjęcia na Instagramie. Potrzebne są inne sygnały.
Singapurska firma internetowa Subnero opracowuje rozwiązanie. Nazywają to podwodnym internetem. System ten wykorzystuje dźwięk zamiast fal radiowych. Co kilka kilometrów instaluje podwodne węzły. Węzły te są połączone z bojami powierzchniowymi. Boje z kolei komunikują się z siecią satelitarną lub komórkową.
Okręty podwodne i drony wysyłają impulsy akustyczne do tych węzłów. Węzły przesyłają dane do Internetu. Jest to łańcuch połączeń akustycznych.
Fizyka procesu nie jest prosta. Dźwięk w wodzie rozchodzi się 100 000 razy wolniej niż fale radiowe w powietrzu. Oznacza to, że przepustowość jest bardzo niska. To nie jest prędkość łącza szerokopasmowego. Zespół wierzy jednak, że przeszkody techniczne można pokonać. Ich celem jest umożliwienie w najbliższej przyszłości pilotowania podwodnych dronów i rzeczywistości rozszerzonej.
5: Supersamochód
Nie mam zamiaru wydawać 2,8 miliona dolarów na Koenigsegga One:1. Tak, jest szybki. Jego stosunek mocy do masy jest legendarny. Ale to jest rok 2015. Ta technologia wydaje się przestarzała.
Spójrz na Regerę 2016. Jego koszt to 2,3 miliona dolarów. Jest taniej. To hybryda typu plug-in. Ma najlepsze proporcje. Posiada wbudowany hotspot WiFi.
Czy transfer danych jest naprawdę darmowy? Prawdopodobnie nie. Ale powinno być darmowe. Jeśli zapłacisz taką kwotę, możesz spodziewać się połączenia.
Supersamochody już istnieją. Ale w przypadku łączności wszystko wygląda inaczej.
W ofercie Audi znajduje się także hotspot 4G. Można podłączyć do 8 urządzeń. To wystarczy dla całej rodziny. Jest to obecnie standardowa technologia.
Europejskie produkty luksusowe nie są dla każdego. General Motors jako pierwszy wprowadził technologię bezprzewodową. Corvetta to ma. Cadillac to ma. Większość pojazdów Forda jest także kompatybilna z Wi-Fi.
Chrysler idzie o krok dalej. Ich hotspot działa w promieniu 50 stóp. To jest 46 metrów. Na tym polega luka.
Ty też możesz zostać przechwytywaczem Wi-Fi. Następnym razem, gdy pójdziesz na plażę, poszukaj Chryslera. Sprawdź, czy właściciel zablokował system. Jeśli nie, prawdopodobnie skończysz tweetując o ręczniku. To są darmowe dane. Musisz je tylko znaleźć.
4: Fudżi
Sylwetka góry Fuji stała się częścią globalnej świadomości. To nie tylko wulkan. Jest filarem kultury japońskiej. Artyści malowali go na obrazach. Poeci pisali o niej wiersze. Co roku wspinają się na nią setki tysięcy ludzi.
Jednak sytuacja się zmienia. Nie geologicznie. Technologicznie.
Możesz teraz publikować posty na Facebooku podczas wspinaczki na najwyższy szczyt Japonii. Od samego szczytu góry aż do jej podnóża można korzystać z bezpłatnego Wi-Fi. Oczywiście uzależnienie od mediów społecznościowych jest łatwe do wyśmiania. Są oczywiste. Ale to mija się z celem.
Zapewnienie połączenia z Fuji to nie tylko kwestia próżności. To kwestia przetrwania.
Bezpieczeństwo jest ważniejsze niż kanały społecznościowe
Wspinacze często nie doceniają ryzyka. Wzrost nie wybacza błędów. Pogoda bardzo się zmienia. Powyżej określonej wysokości łączność komórkowa nie jest dostępna. Bez sygnału zostaniesz odizolowany.
Bezpłatny bezprzewodowy dostęp do Internetu to zmienia. Podróżni mogą śledzić informacje o pogodzie w czasie rzeczywistym. Połączenia alarmowe można także wykonywać poza zasięgiem tradycyjnych komórkowych stacji bazowych. To nie jest luksus. To jest warunek przetrwania.
Czas odgrywa kluczową rolę, jeśli planujesz korzystać z tej infrastruktury. Góra jest udostępniona do wspinaczki tylko od 1 lipca do początków września. Nie możesz po prostu pojawiać się zimą.
Istnieje również limit czasowy. Bezpłatne połączenie bezprzewodowe jest dostępne przez 72 godziny od połączenia. To wystarczy, żeby wstać i wrócić. Większość wspinaczek zajmuje od dwóch do trzech dni. Okno możliwości jest hojne.
Wyszukiwanie wysokości
Góra Fuji, znajdująca się na wysokości 3776 metrów nad poziomem morza, zajmuje rozległy obszar. To nie jest najwyższa góra świata.
Tytuł ten należy do Everestu. Punkt dostępu znajduje się na wysokości 17 000 stóp (5181 metrów). Stało się to możliwe od 2010 roku.
Czy to czyni Everest zwycięzcą? To zależy od tego, jak zdefiniujesz „świat”.
Sieć Mt.Fuji opiera się na wysoce dostosowanej infrastrukturze naziemnej. Instalacje na Evereście zazwyczaj obejmują połączenie satelitarne lub oddzielny system przekaźnikowy w bazie. Technologia jest różna. Cel jest ten sam.
Poza
Istnienie wysokiej jakości sieci Wi-Fi na dużych wysokościach rodzi pytania dotyczące infrastruktury. Jak pozostać w kontakcie w ekstremalnych warunkach? Czy to jest warte swojej ceny?
W przypadku Everestu odpowiedź brzmi: tak. Wspinacze tam umierają. Wiedza ratuje życie.
W przypadku Fuji równanie jest prostsze. Jest to popularne miejsce turystyczne. Koszty instalacji są niższe niż w przypadku Everestu. Baza użytkowników jest większa. Korzyści związane z bezpieczeństwem są oczywiste.
„Zapewnienie połączenia z Fuji nie jest oznaką próżności. To kwestia przetrwania.”
Wierzymy, że technologia zwiększa dystans pomiędzy nami a otoczeniem. Wysyłanie zdjęć może wydawać się wtargnięciem. Jednak w górach często przeszkodą jest cisza. Brak wiedzy. Niemożność wezwania pomocy.
Wi-Fi wypełnia tę lukę.
Infrastruktura przyszłości
Tendencja ta rośnie. Komunikacja pojawia się na dużych wysokościach. Sygnał jest nawet w odległych obszarach. Definicja słowa „zdalny” jest zawężana.
Co by się stało, gdyby cała planeta była połączona? Nie boimy się już izolacji. Uzależniliśmy się od ciągłego przepływu informacji.
To jest dobre? Może.
Góra Fuji to dopiero początek. Następuje kolejny szczyt. Pytanie nie brzmi, czy otrzymają Wi-Fi
2: Wszędzie, część 1
Wszechświat zwykle milczy. I wtedy pojawia się Chris Hadfield.
W 2013 roku kanadyjski astronauta objął dowództwo nad Międzynarodową Stacją Kosmiczną (ISS). Ludzie zaczęli porównywać go do Neila Armstronga. Dlaczego? Ponieważ Armstrong miał telewizję. Hadfield ma Internet.
To inny rodzaj sławy. Cyfrowy.
W 2010 roku NASA zainstalowała Wi-Fi na ISS. Nazywa się to „ekstremalną siecią bezprzewodową”. TJ Creamer jako pierwszy zatweetował z kosmosu. Ale nie zamienił tego w ruch. Hadfieldowi się to udało.
Zaczął nadawać trzy lata po zainstalowaniu sprzętu. Prosta wymiana zdań, krótka rozmowa z Williamem Shatnerem. Reszta to prędkość.
W ciągu kilku miesięcy miał 800 000 obserwujących na Twitterze. Jego filmy o nieważkości miały ponad 20 milionów wyświetleń. Jego cover „Space Oddity” to coś więcej niż tylko wideo. To wydarzenie o zasięgu globalnym.
“Jak to się stało? Darmowe Wi-Fi. Telewizja rozsławiła Armstronga. Internet uczynił Hadfielda gwiazdą.”
Nie był to łatwy dostęp.
Aby połączyć się z Wi-Fi Hadfielda, trzeba było mieć określoną ścieżkę: stopień inżyniera, pilot myśliwca, pilot testowy. Wymagania kwalifikacyjne NASA są nieograniczone.
Bycie astronautą nie gwarantuje biletu w kosmos. Potrzebujesz szczęścia. Musisz znać rosyjski. Trzeba być właściwą osobą we właściwym czasie.
Ale kiedy już tam dotrzesz? Komunikacja zmienia wszystko.
Wyścig BBC o globalną łączność internetową
Marzenia o połączonej planecie oznaczają coś więcej niż tylko przepustowość. Chodzi o to, kto kontroluje kanał transmisji danych.
Elon Musk, Mark Zuckerberg i założyciele Google (Larry Page i Sergey Brin) toczą cichą, ale zaciętą konkurencję. Wszyscy twierdzą, że ratują świat. Oni wszyscy chcą to zrobić. Ich główną bronią jest Globalny bezpłatny Wi-Fi.
To jest rzeczywistość. 4,8 miliarda ludzi nie ma dostępu do Internetu. To nie jest tylko podział humanitarny. To ogromny, niewykorzystany rynek.
Słoneczne niebo na Facebooku
Podejście Facebooka do zapewniania bezpłatnego Wi-Fi w odległych obszarach jest innowacyjne. Nie układają kabli. Nie budują wież. Latają dronami słonecznymi.
To nie są helikoptery-zabawki. Mówimy o samolocie o rozpiętości skrzydeł porównywalnej z Boeingiem 737. Prototyp wykonany jest z włókna węglowego. Wynik? Waży o połowę mniej niż Toyota Prius.
Ten plan jest prosty i skuteczny. Dron unosi się na wysokościach od 60 000 do 90 000 stóp. To 18 000 – 27 000 metrów. Dużo droższe niż lotnictwo cywilne. Znacznie wyższe niż warunki pogodowe.
Z tej wysokości precyzyjne lasery przesyłają sygnały między dronami. Na koniec sygnały te są wysyłane do wieży komórkowej. Obiecana prędkość? 10 Gb/s.
„Mówi się, że prędkość wynosi 10 gigabitów na sekundę, czyli jest nawet większa niż w przypadku kabli światłowodowych”.
Pomyśl o tym. Internet bezprzewodowy jest lepszy od infrastruktury stacjonarnej. Na obszarach wiejskich Azji i Afryki może to być jedyny sposób na zmniejszenie przepaści cyfrowej.
Strategia Google na niskiej orbicie
Google widzi sprawę inaczej. Nie przeszkadzają centrum. Wchodzą na niską orbitę.
Plan zakłada wystrzelenie w przestrzeń kosmiczną 180 satelitów. Satelity te tworzą strukturę sieci zapewniającą komunikację. To „rewolucja komunikacyjna” od góry do dołu.
Poruszono także kwestię wykorzystania dronów. Są też balony. Celem jest ulepszenie sieci satelitarnych za pomocą rozwiązań stosowanych na małych wysokościach, gdzie satelity mogą mieć problemy. W tym miejscu proponujemy warstwowe podejście do tego, jak globalna łączność internetowa będzie działać w ciągu następnej dekady.
Dążenie Muska do zwycięstwa na Marsie
Następny jest Elon Musk. Nie jest zainteresowany robieniem czegoś połowicznie. Chce przewyższyć wszystkich.
W planach Muska znajdują się także satelity. Wiele. Ale to ważne rozróżnienie. Facebook i Google mówią o bezpłatnym dostępie. Pan Musk chce osiągnąć zysk.
Dlaczego? Ponieważ chce zbudować miasto na Marsie.
To logika okrężna, która ma sens tylko w jego świecie. Wykorzystaj dochody z globalnego dostępu do Internetu do finansowania kolonii na innych planetach. To jest ambitne. To odważne. Prawdopodobnie to się nie uda. A może coś się zmieni.
Dlaczego jest to dla Ciebie ważne?
Może się to wydawać nieprawdopodobne. To jest błędne.
- Zmiany w infrastrukturze: Gdy Internet będzie dostępny drogą bezprzewodową, linie przewodowe znikną. Wieża jest zniszczona. Cała branża telekomunikacyjna pogrążona jest w chaosie.
- Oczekiwane prędkości: Jeśli 10 gigabitów stanie się normą na obszarach wiejskich.
Ogólnoświatowy zasięg Wi-Fi brzmi jak coś z science fiction. Często jednak zapominamy o prostszych, tańszych i potencjalnie lepszych opcjach, które są tuż przed nami. Wi-Fi działa w ograniczonym zakresie widma elektromagnetycznego. Organy regulacyjne określają granice tych stref. Na pierwszym miejscu znalazły się radio i telewizja. Mają wyłączne prawa do najlepszych kanałów.
Należy jednak wziąć pod uwagę niewykorzystane lokalne kanały UHF. Zakres częstotliwości UHF (ultra wysokiej częstotliwości) wynosi od 400 do 700 MHz. Gdyby dostawcy mogli dostarczać Wi-Fi na częstotliwościach UHF, wszystko by się zmieniło. Sygnały pokonują wiele kilometrów. Nie wahają się przebić przez ściany, drzewa i duże pojazdy.
Jak badacze z Rice University włamali się do częstotliwości telewizyjnych
Naukowcy z Rice University znaleźli sposób na przesyłanie danych bez konieczności wiązania się z konkretnym kanałem. Ich system potrafi określić, które kanały UHF są w danym momencie wolne. Skacze pomiędzy nimi. Włącza się w locie, aby uniknąć zakłóceń.
Piękno tego podejścia leży w sprzęcie. Nie ma potrzeby stosowania nowego, skomplikowanego sprzętu. Stare telewizory ze standardową anteną odbierają sygnał bez problemów. W podejściu tym wykorzystuje się istniejącą infrastrukturę. Konwertuje częstotliwości radiowe służące do snu na szybkie łącza danych.
Modem korowy DARPA i telepatia elektroniczna
Tymczasem Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych Obrony (DARPA) pracuje nad czymś jeszcze bardziej alarmującym. To właśnie ta organizacja pchnęła naprzód powstanie Internetu. Obecnie tworzą „modem korowy”.
Wyobraź sobie urządzenie, które kosztuje 10 dolarów. Jest wielkości dwóch pięciocentówek razem wziętych. Wszczepiasz to sobie do mózgu. Tworzy to bezpośredni interfejs neuronowy. Zapomnij o wyświetlaczach Retina. To rzutuje obrazy bezpośrednio do kory wzrokowej.
Dzięki temu małemu gadżetowi w Twoim mózgu możesz rozmawiać z kimś bezpośrednio w Twojej głowie.
DARPA chce rozwijać telepatię elektroniczną. Badają także telekinezę. Wyobraź sobie, że możesz kontrolować Internet rzeczy** swoimi myślami. Wszyscy mamy moc. To jest Wi-Fi w najbardziej szalonym i ekstremalnym wydaniu. Czy będzie za darmo? W przyszłości wszystko będzie darmowe.











































