Znasz to imię. Znasz ten telefon. I to wszystko.
Łatwo jest myśleć o Alexandrze Grahamie Bellu jako o człowieku, który odniósł sukces tylko w jednej rzeczy. Do człowieka, któremu w 1876 roku poszczęściło się z drutem i przeponą, po czym odszedł w zapomnienie i zapomnienie. Ale ten pogląd jest leniwy. Ignoruje prawdziwy zakres jego ciekawości. Bell był kimś więcej niż tylko wynalazcą. Był samoukiem, miał obsesję na punkcie dźwięku i lotu.
Listę jego patentów czyta się jak katalog XIX-wiecznych technologii science-fiction.
Dźwięk, który nie potrzebował przewodu
Większość ludzi zapomina o fotofonie.
Bell wynalazł go w 1880 roku. Jest starszy niż radio. Wyprzedza światłowód. Urządzenie przesyłało dźwięk za pomocą wiązki światła. Był to pierwszy przypadek udanej transmisji głosu bez fizycznego przewodnika. Bell uznał to za swój największy wynalazek. Świat traktował go jako ciekawostkę. Nie od razu się to przyjęło, bo atmosfera była „głośna”. Kurz, chmury i pogoda zniszczyły sygnał.
Ale zasada okazała się słuszna. Używamy go dzisiaj w laserach i kablach światłowodowych. Po prostu nie przypisujemy uznania temu, kto pierwszy to wymyślił.
Eksperymentował także z technologiami nagrywania. Grafofon pojawił się w 1886 roku. Nie był to fonograf Edisona. Użył cylindrów woskowych i innego mechanizmu rejestrującego. Było taniej. Był głośniejszy. Pomógł ujednolicić sposób przechowywania dźwięku. Ma to znaczenie, jeśli interesuje Cię historia muzyki, przechowywanie danych lub to, dlaczego w ogóle istnieją playlisty Spotify.
Kula, która nikogo nie uratowała
Poniżej znajduje się mroczny rozdział. Technologie medyczne.
W lipcu 1881 roku Prezydent James A. Garfield został postrzelony i ranny. Dwie kule trafiły w jego ciało. Lekarze nie wiedzieli, gdzie oni są. Szturchali i sondowali. Tylko pogorszyli sytuację. Rozpoczęła się infekcja. Garfield zmarł.
Bell nie mógł tego zignorować. Nawiązał współpracę z Simonem Newcombem, matematykiem z US Nautical Almanac Office. Stworzyli sondę elektryczną do wyszukiwania kul. Działał jak prymitywny wykrywacz metali. Przez ciało przepłynął prąd. Opór zmieniał się w zależności od tego, co uderzyło w igłę. Metal miał niską rezystancję. Miękkie tkaniny – wysokie. Urządzenie wzmocniło różnicę.
Zademonstrowali to jesienią 1881 roku. Znajdowałby kule.
Ale to nie miało znaczenia. Do tego czasu Garfield już nie żył. Sonda nikogo nie uratowała. Udowodnił tylko, że technologia może zajrzeć do wnętrza ludzkiego ciała bez jego otwierania. Koncepcja ta leży u podstaw współczesnych skanerów MRI i tomografii komputerowej. Pomysł nieinwazyjnego obrazowania zawdzięczamy nieudanej próbie uratowania Prezydenta.
Od dźwięku do nieba
Po tragedii Bell podniósł wzrok.
Przestał myśleć o drutach. Zaczął myśleć o windzie.
W 1907 założył Aerospace Experimental Association (AEA). To było jego wejście do lotnictwa. Nie skopiował ulotki braci Wright. Eksperymentował z różnymi konstrukcjami skrzydeł, sterów i innych powierzchni sterowych. Do tej grupy zaliczały się szybowce korzystające ze sterów wodnych. Lecieli nad jeziorem Bras d’Or w Nowej Szkocji.
AEA nie wygrała wyścigu o niebo. Zwyciężyli bracia Wright. Ale praca Bella przesunęła granice stabilności i sterowalności. Udowodniła to
































