Roboty humanoidalne są już zajęte pracą w magazynach: składają pranie i testują trasy dostaw. Jednak nie obsługują one jeszcze pasażerskich podróży lotniczych w amerykańskiej siatce połączeń. Przynajmniej nie w Southwest Airlines.
Odpowiedni zakaz wszedł w życie 15 maja. Granica jest wyraźna: żadnych robotów humanoidalnych. Żadnych „żywych” samochodów. Nie ma znaczenia, jak wyglądają i w jakim celu je nosisz. Nie mają wstępu do kabiny samolotu ani do ładowni.
Podobnie jak w przypadku pozostałych urządzeń, ich transport jest możliwy tylko wtedy, gdy mieszczą się w standardowym bagażu podręcznym. Jednocześnie właściciele zobowiązani są do ścisłego przestrzegania zasad transportu akumulatorów, które charakteryzują się dużą sztywnością.
Głównym problemem są akumulatory litowo-jonowe. Te same akumulatory, które są używane w przenośnych ładowarkach. Southwest ogranicza ich pojemność do 100 watogodzin. Na pasażera dozwolona jest tylko jedna taka bateria. Linia lotnicza zaostrzyła te wymagania w zeszłym roku, gdy zdała sobie sprawę, że takie akumulatory mogą się zapalić. Ponadto w trakcie lotu obowiązuje całkowity zakaz ładowania urządzeń – bezwzględnie zabronione jest podłączanie do gniazdek elektrycznych.
Czy ta decyzja jest związana z konkretnym wydarzeniem? Lynn Lunsford, rzeczniczka Southwest Airlines, powiedziała CNET „nie”.
“W ostatnim czasie mieliśmy kilka incydentów… Jeden z nich spowodował opóźnienie lotu. Głównym problemem jest rozmiar takich urządzeń i związane z nimi ryzyko.”
Niepewność i zamieszanie mogą prowadzić do obrażeń lub odwołania lotów. Dlatego firma podjęła radykalną decyzję: zakazać całej klasy urządzeń.
Wszystko zaczęło się od doniesień w prasie. Humanoidalny robot Bebop firmy Unitree niedawno zajął miejsce w samolocie. Samolot leciał z Oakland do San Diego linią Southwest Airlines. Robot nie był turystą; była własnością firmy eventowej z Dallas. To właśnie wynikające z tego opóźnienie lotu spowodowało wprowadzenie zakazu.
Jaka przyszłość czeka technologię lotniczą? Prawdopodobnie po prostu zwiększył się niepokój przy stanowiskach odprawy.
































