Witam czytelników. Sheila Lowe jest tutaj. Tymczasowo zastępuję Seagala Samuela w kolumnie Twój przebieg może się różnić. Podoba mi się ten dział, bo pozwala spojrzeć na ludzkie zachowania przez pryzmat filozofii, psychologii i nauki. Wyślij mi swoje dziwne pytania dotyczące emocji, funkcjonowania mózgu, społeczeństwa lub percepcji. Przeczytałem wszystko.

Jedno pytanie szczególnie utkwiło mi w pamięci. Autorka ma około czterdziestu lat, spodziewa się drugiego dziecka i czuje, że czas przyspiesza. Przeraża go myśl, że pozostałe dekady znikną w mglistej ciemności. Pragnie być w pełni obecny w życiu nowej osoby, którą wychowuje. Ale dni lecą jeden za drugim.

Autor próbował wszystkiego. Jednym ze sposobów była nowość: nowe hobby, nowe miejsca. Wie, że mózg inaczej przetwarza nowe doświadczenia. Ale to nie działa. Subiektywna kompresja czasu trwa. Praktyki uważności i medytacja nie przyjęły się. Dzienniki trochę pomagają. Detoks od mediów społecznościowych trochę pomaga. Ale czas wciąż pędzi do przodu.

Co tu się dzieje? Czy naprawdę można spowolnić zegar?

Czas retrospektywny i prospektywny

Musimy rozróżnić dwa rodzaje postrzegania czasu. Po pierwsze, jest czas potencjalny. Tak właśnie wygląda czas, kiedy się go doświadcza. Po drugie, czas retrospektywny. W ten sposób retroaktywnie pamiętamy czas.

Czytelnik zmaga się z obiema formami. Chce, żeby te chwile wydawały się teraz dłuższe. Chce też, aby wspomnienia były bogate w przyszłość.

Rzecz w tym, że nie mamy specjalnego narządu poczucia czasu. Mamy oczy do patrzenia. Nosy służą do wąchania. A co z czasem? To bardziej rozproszone uczucie. Składa się z różnych sygnałów. Dlatego łatwo nim manipulować.

Nowatorska pułapka

Neurobiolog David Eagleman z Uniwersytetu Stanforda szczegółowo zbadał tę kwestię. Twierdzi, że nowość powoduje wydłużanie się czasu. Kiedy widzisz ten sam obraz w kółko, Twój mózg przestaje zwracać na niego uwagę. Kiedy pojawia się nowy obraz, mózg „budzi się”. Ten nowy obraz wydaje się dłuższy, nawet jeśli tak nie jest.

Dzieciństwo wydaje się długie, bo prawie wszystko w nim jest nowe. Budujesz mapę świata. Zauważasz krawędzie, kolory i dźwięki. Wtedy kształtują się nawyki. Codziennie jedziesz tą samą trasą. Mózg przestaje rejestrować szczegóły. Wspomnienie tygodnia zamienia się w szarą pustą plamę.

Zaczynasz więc gonić za nowościami. Zapisz się na kursy. Czy podróżujesz? Ale jeśli zrobisz to w celu spowolnienia czasu, stworzysz nowy problem.

Pośpiech i utrata pamięci

Silne emocje naprawdę wydłużają czas. Eagleman sprawił, że ludzie spadali z wieży na linie. Uczestnicy błędnie oszacowali czas trwania upadku na około jedną trzecią dłużej niż w rzeczywistości. Nosili także urządzenia na nadgarstkach z migającymi numerami. Nie widzieli, że liczby migają szybciej niż zwykle.

Dlaczego wydawało się, że dzieje się to w zwolnionym tempie? Ze względu na kodowanie pamięci. Strach aktywuje ciało migdałowate. Mówi mózgowi, aby zarejestrował więcej szczegółów. Pamiętasz więcej. Później, patrząc na wspomnienie o dużej gęstości szczegółów, wydaje się, że czas został rozciągnięty.

Szwajcarski geolog Albert Heim przeprowadził wywiady ze wspinaczami, którzy prawie zginęli po upadku z klifów. Zgłaszali rozciąganie czasu. Jeźdźcy po wypadkach opisują, co się wydarzyło w zwolnionym tempie. W ten sposób mózg nadaje priorytet danym ważnym dla przetrwania.

Ale nie możesz skakać na bungee, żeby przetrwać rodzicielstwo. I nie chcesz żyć w trybie ciągłego przetrwania.

Jeśli masz obsesję na punkcie optymalizacji w celu maksymalizacji czasu, tracisz samo doświadczenie. Jest uczucie pośpiechu. Próbujesz czerpać z życia jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Lęk. Wypalenie. Wielozadaniowość. Dzięki temu czas płynie szybciej, ponieważ nie masz zasobów do kodowania bogatych wspomnień. Ślizgasz się po powierzchni.

Słodko-gorzka obecność

Tworzenie dni, w których czas zawsze wydaje się powolny, oznacza brak możliwości złapania chwili obecnej. Oznacza to, że nigdy nie odrywasz wzroku od swojego hobby i nie odkrywasz, że minęły trzy godziny. Oznacza to, że nigdy nie odwiedzamy znajomych tylko po to, by dowiedzieć się, że już wyszli.

Czy to szybki kontakt z ludźmi? Trzeba je cenić.

Starożytne filozofie przypominają nam o śmiertelności, aby zwiększyć wdzięczność za życie. Stoicy posługują się pojęciem memento mori. Bliżej mi do buddyjskiego Pięciu Wspomnień. Oto mantry zachęcające do zmiany: „Mam naturę starzenia się. Nie mogę tego uniknąć”.

Posiadanie dzieci zmusza Cię do skonfrontowania się z tą świadomością. Zdajesz sobie sprawę, że się starzejesz. Czas ucieka. Porzucenie idei, że można zatrzymać czas, jest pierwszym krokiem do życia w nim.

Codzienna uważność

Medytacja jest często postrzegana jako „hack” pozwalający stać się lepszym. Zamknij oczy. Słuchaj oddechu. Spróbuj się skoncentrować. To jest w porządku. Ale prawdziwa uważność jest bardziej przyziemna. Chodzi o odzyskanie codzienności.

Pisał o tym Thích Nhất Hạnh, wietnamski mnich. Kiedy w pośpiechu zmywamy naczynia, nie żyjemy chwilą. Jesteśmy wciągani w przyszłość. Brakuje nam teraźniejszości. Nie jesteśmy w stanie żyć nawet przez jedną minutę.

Zamiast gonić za nowymi doświadczeniami, spróbuj wypracować nową rutynę. Skoncentruj się na doznaniach. Ciepło wody. Tekstura talerza. Wybij sobie przyszłość z głowy.

Siła nudy

Wydaje się to trudne. Nierobienie niczego wymaga wysiłku. Ale nuda wydłuża czas.

Pamiętasz te niekończące się letnie dni? Dla wielu z nas nuda była ścieżką dźwiękową tych długich, powolnych lat.

Ekspert ds. produktywności, Chris Bailey, dał sobie „miesiąc nudy”. Spędzał godzinę dziennie nic nie robiąc. Spojrzałem na sufit. Obserwowałem pływającego żółwia. Odkrył, że te przerwy pozwalały jego myślom błądzić. Czas wydawał się wolniejszy, gdy dzień nie był szczególnie pracowity.

Nie musisz cały dzień siedzieć i gapić się w ściany. Twórz mikromomenty. Przyjrzyj się uważniej wędrówce do pociągu. Zwróć uwagę na cegły na chodniku. Wykonuj prace domowe powoli. Ta praktyka uświadamia Ci, jak spędzasz czas. Ona tworzy przestrzeń.

Co to jest czas?

Ostatnio dużo czytam. „Miesiąc na wsi” to letnia powieść o pozwalaniu czasowi płynąć swoim biegiem. Książka „Odkrywcy” Daniela Boorstina bada, w jaki sposób mierzymy czas. „Pierwszym wielkim odkryciem był czas” – pisze.

Istnieje również „nostalgia umiejętności”. Filozof Josha Habgood-Coote pisze o naszej tęsknocie za umiejętnościami manualnymi, których nigdy się nie uczono. Praca z drewnem. Ogrodnictwo. Wybór zamków. Być może nie o to chodzi w idealizowaniu pracy. Być może chodzi o uwagę, jakiej wymaga. Sposób, w jaki cię spowalnia.

Nie zawsze udaje mi się osiągnąć ten spokojny stan. Ale próbuję. Zwracam uwagę na zwyczajność. A czasami, bardzo rzadko, czas wydaje się mniej przypominać lokomotywę wymykającą się spod kontroli, a bardziej ścieżkę, po której faktycznie kroczę.