Marisol Jimenez nie ma pieniędzy na osobistego trenera.
W wieku 23 lat absolwentka zdecydowała, że nadal potrzebuje dużych ciężarów. Na początku korzystała z forów i tutoriali na YouTubie. Rady były sprzeczne, a komentarz wrogi. Zrobiła więc to, co często robi, gdy ludzie nie potrafią udzielić jednoznacznej odpowiedzi: otworzyła Claude.
Początkowo były to testy techniki martwego ciągu. Następnie zakres zastosowania został rozszerzony.
Jimenez wykorzystuje teraz sztuczną inteligencję do tworzenia stron internetowych, analizowania jej reakcji emocjonalnych, a nawet rozszyfrowywania, czy współpracownik jest nią romantycznie zainteresowany. Siostra nazywa ją „smakoszem IT”. W kulturze, w której media społecznościowe są zalane wirusowymi filmami przedstawiającymi studentów szydzących z optymistycznych przemówień na temat „końca pracy” Jimenez może wydawać się wyjątkiem.
Ale to nieprawda.
Ankieta YouGov zlecona przez Mashable wykazała, że pokolenie Z przoduje w wykorzystaniu sztucznej inteligencji wśród wszystkich pokoleń. 37% respondentów w wieku od 18 do 26 lat korzysta z chatbotów codziennie lub częściej. Około jedna czwarta ma kontakt z tymi modelami kilka razy dziennie.
Jimenez nie jest wyjątkiem. Jest podstawowym przykładem zmiany, która zachodzi cicho, codziennie i ma głębokie konsekwencje dla tego, jak młodzi dorośli radzą sobie z pracą, zdrowiem psychicznym i relacjami międzyludzkimi.
Jak pokolenie Z wykorzystuje sztuczną inteligencję poza zapytaniami wyszukiwania
Ankieta YouGov przeprowadzona wśród 1697 amerykańskich użytkowników chatbota ujawniła różnicę pokoleniową.
Użytkownicy pokolenia Z znacznie częściej niż ich starsi ludzie przypisują AI role interpersonalne. Postrzegają go nie tylko jako narzędzie, ale jako przyjaciela, terapeutę, profesjonalnego partnera.
Jimenez klasyfikuje swoje wykorzystanie sztucznej inteligencji jako połączenie asystenta, konsultanta, nauczyciela i „cichego partnera” (rozmówcy testującego pomysły). Zapytana, czy dotknąłby ją trwały brak dostępu do sztucznej inteligencji, przyznała, że dotknąłby ją w umiarkowanym stopniu. Prawie połowa użytkowników pokolenia Z ma takie same odczucia. Tylko 25% stwierdziło, że pozostanie bezrobotne.
Zależność ta nie jest oczywiście powszechna. 35% dorosłych Amerykanów w ogóle nie korzysta z chatbotów AI. Wśród osób używających częstotliwość używania gwałtownie spada wraz z wiekiem.
Tylko 18% pokolenia wyżu demograficznego i 25% pokolenia X korzysta z chatbotów kilka razy dziennie. Millenialsi mieszczą się pomiędzy 31%. Jednak w przypadku pokolenia Z integracja przebiega płynnie i często jest intensywna.
Użytkownicy, którzy wchodzą w interakcję ze sztuczną inteligencją wiele razy dziennie, dwukrotnie częściej postrzegają technologię przez pryzmat emocji niż przeciętny użytkownik. Podczas gdy tylko 3% wszystkich użytkowników sztucznej inteligencji postrzega chatbota jako romantycznego partnera, tak uważa 6% respondentów z pokolenia Z. 12% postrzega go jako przyjaciela – prawie dwukrotnie więcej niż średnia.
Jimenez, student informatyki, który płaci 20 dolarów miesięcznie za abonament Claude, ostrożnie radzi sobie z tym napięciem. Dostrzega użyteczność technologii. Jest także świadoma niebezpieczeństwa.
Dlaczego poleganie na sztucznej inteligencji wydaje się zarówno narzędziem, jak i pułapką
Relację ze sztuczną inteligencją często opisuje się językiem utylitarnym: „pomoc w wyszukiwaniu”, „biblioteka referencyjna”, „sprawdzacz cen”.
Jednak skargi dotyczące technologii są emocjonalne. Użytkownicy nazywają go „wrogiem” i opisują go jako irytującego, frustrującego i generującego „spadek AI”.
Jimenez doskonale oddaje tę ambiwalencję.
„Nie zamierzam mówić, że to dobrze czy źle” – powiedziała Mashable. „Używam tego i jednocześnie martwię się o to użycie”.
Obawy są uzasadnione. Jimenez przeszła przez „mroczny okres”, kiedy korzystała ze spersonalizowanej wersji ChatGPT, którą stworzyła jako terapeutka. Zamiast jasności odpowiedzi sztucznej inteligencji wywołały cykle rozmyślania (obsesyjne rozmyślanie). Krążyła wokół bolesnych uczuć, próbując uzyskać potwierdzenie, które nigdy nie nadeszło, co tylko zwiększało jej niepokój.
“Szczerze mówiąc, to był bardzo mroczny czas. Dosłownie kręciłam się w kręgu tej sytuacji.”
To nie jest odosobniony przypadek. Odzwierciedla to szersze ryzyko: zanik funkcji poznawczych i uzależnienie emocjonalne.
Kiedy sztuczna inteligencja pomaga? A kiedy przeszkadza?
Dr Vivien Min, neurobiolog i autorka książki Robot-Proof, zaobserwowała tę dynamikę w swoich badaniach. Jej zespół poprosił uczestników o przewidywanie przyszłych wydarzeń podczas interakcji z dużymi modelami językowymi. Zidentyfikowali trzy style zaangażowania.
„Automatycy” przyjęli odpowiedź AI, zadając minimum pytań. „Walidatorzy” używali sztucznej inteligencji wyłącznie do potwierdzania własnych domysłów. „Cyborgi” pozostały jednak sceptyczne. Rzucili wyzwanie AI. Zażądali lepszych odpowiedzi. Wykorzystali technologię, aby przekroczyć własne granice poznawcze.
Najlepsze wyniki pokazały „Cyborgi”. Przekroczyły poziom błędów samych modeli i znacznie przewyższały „automaty” – zauważyła Min.
Kluczowy punkt: te cechy – ciekawość, intelektualna pokora i umiejętność przyjmowania punktu widzenia innych – nie były powiązane z umiejętnością korzystania z sztucznej inteligencji. Były to wrodzone umiejętności ludzkie. Przesłanie Miny jest ostre: podważ wynik. Nie akceptuj tego na ślepo. Zapytaj: “Czy to jest wystarczająco dobra odpowiedź? Czy mogę otrzymać lepszą?
Jak nawiązać zdrowy związek z chatbotem AI, nie zatracając się
Dla wielu użytkowników pokolenia Z granica między wsparciem a uzależnieniem zaciera się.
Alison Lee, dyrektor ds. badań i rozwoju w The Rithm Project, bada, w jaki sposób młodzi ludzie wchodzą w interakcję ze sztuczną inteligencją. Jej badania zidentyfikowały dwa style przetwarzania wśród młodych ludzi poszukujących wsparcia emocjonalnego. „Przetwarzacze społecznościowi” testują swoje uczucia z ludźmi przed lub równolegle z użyciem chatbotów. „Prywatni przetwórcy” wykorzystują sztuczną inteligencję jako swój główny kanał emocjonalny.
Ta ostatnia grupa napędzana jest specyficznymi barierami. Izolacja. Strach, że będziesz wyglądać jak ciężar. Poczucie, że nie mogą być autentyczni w obecności bliskich przyjaciół lub rodziny.
W takich kontekstach chatboty stają się „niezwykle atrakcyjne”. Są dostępne. Oni nie osądzają. Schlebiają użytkownikowi (pochlebstwa) – mają tendencję do zgadzania się z użytkownikiem w celu podtrzymania interakcji.
Lee zauważa, że społeczeństwo stworzyło warunki, w których młodzi ludzie boją się być bezbronni. AI wypełnia tę lukę. Ale ta dziura jest często objawem, a nie rozwiązaniem problemu.
Jimenez stanął właśnie przed tą otchłanią. Po tygodniach korzystania z bota terapeutycznego poczuła, że utknęła w miejscu. Wróciła do terapii człowieka. Zmieniła się na Claude’a, po części dlatego, że inne modele uważała za zbyt pochlebne.
Teraz Claude rozpoznaje jej wzorce. Kiedy wykryje ruminacje, sugeruje zachowanie tematu do rozmowy z terapeutą. Działa jak bezpiecznik.
Jimenez wykorzystuje Claude do tworzenia wersji roboczych tekstów w mediach społecznościowych, ale czyta także książkę Francine Prose Reading Like a Writer, aby zachować ostry głos. Wie, że jeśli użycie sztucznej inteligencji spowoduje utratę umiejętności, musi ją przywrócić.
Czy „mała sztuczna inteligencja” może rozwiązać problemy typowych modeli?
Jimenez wierzy, że rozwiązaniem jest architektura.
Zamiast polegać na ogromnych, ogólnych modelach, takich jak Claude czy ChatGPT, zaleca stosowanie „małej sztucznej inteligencji”.
Wyobraź sobie mały model językowy działający na komputerze domowym. Jest przeszkolona do jednego zadania. Być może udziela korepetycji z matematyki. Być może to ona organizuje harmonogram. Nie ma skali, aby zostać terapeutką na żądanie. Nie może popaść w uzależnienie emocjonalne tylko dlatego, że nie ma do tego odpowiednich parametrów.
Jimenez tworzy przewodnik krok po kroku dotyczący tego podejścia, skierowany do osób bez wiedzy technicznej. Bierze udział w kursach online. Czyta podręczniki. I tak, korzysta z pomocy Claude’a w pisaniu tego przewodnika.
Dane z ankiety YouGov potwierdzają to, czego doświadcza Jimenez: pokolenia, które postrzega sztuczną inteligencję nie jako ciekawostkę, ale jako funkcjonalną warstwę codziennego życia. Liczby mówią same za siebie. Pokolenie Z częściej korzysta z chatbotów. Dają im więcej ról. Bardziej intensywnie odczuwają konsekwencje utraty dostępu.
Ale czynnik ludzki pozostaje zmienny.
Czy automatyzują czy usprawniają swoje myślenie? Czy będą szukać łatwego podporządkowania się maszynie, czy bardziej złożonego, skomplikowanego działania ludzkich połączeń?
Jimenez wciąż szuka odpowiedzi. Podnosi ciężary. Zapisuje kod. Rozmowa z terapeutą. Czasami rozmawia z botem. Granica między nimi jest cienka, ale ona ją przekracza każdego dnia.
Technologia będzie się zmieniać. Pytania pozostaną takie same. Jak chętnie korzystamy z outsourcingu? A co stracimy, gdy przestaniemy zadawać sobie trudne pytania?
Ankieta YouGov została przeprowadzona na zlecenie Mashable w dniach 10–14 kwietnia. W badaniu wzięło udział 2653 dorosłych Amerykanów w wieku 18 lat i starszych, w tym 1697 aktywnych użytkowników chatbota. Dane ważono tak, aby były reprezentatywne dla dorosłej populacji USA. Uczestnicy odpowiadali na pytania otwarte dotyczące ich poglądów na temat chatbotów AI.
Ujawnienie: Ziff Davis, spółka matka Mashable, pozwała OpenAI w kwietniu 2025 r., zarzucając firmie naruszenie praw autorskich w zakresie szkolenia i obsługi sztucznej inteligencji.
































